czwartek, 26 kwietnia 2018

Jak pokonać smoka? O świętych i smokach w chrześcijańskiej ikonografii… a o Paola Uccella „Świętym Jerzym ze smokiem” – w szczególności



Ja też należę do osób, którym ten obraz nie daje spokoju. Święty Jerzy ze smokiem Paola Uccella[1], namalowany około 1470 roku, to jak pisze Margreta Grigorova - jeden z najbardziej dyskutowanych obrazów w ogóle[2]. Jako dziecko oglądałam jego czarno – białą reprodukcję w albumie. I zawsze zatrzymywałam się przy niej z uczuciem dezorientacji. Nie mogłam zrozumieć, dlaczego młodziutki rycerz zabija smoka, którego księżniczka właśnie wyprowadziła na spacer. Bo przecież smok jest na smyczy. Po co go zabijać? Było mi żal potwora, który otwiera pysk w ryku bólu i nie ma przednich łap, bez których nie może się bronić ani nawet utrzymać równowagi. Ma tylko skrzydła. Księżniczka też wydaje się nie rozumieć ataku rycerza - wyciąga drobną dłoń w perswazyjnym geście, jakby coś wyjaśniała, jakby chciała coś wytłumaczyć albo udzielić lekcji poglądowej… I dlaczego jest taka spokojna? Dlaczego nie może zdobyć się na coś więcej niż ta blada reakcja, kiedy przed jej oczami rozgrywa się horror? Dlaczego właściwie pozostaje niewzruszona? Klasycznym pytaniem, jakie filozofia zdaje w związku ze złem jest „unde malum” –„skąd zło?”. To pytanie o jego pochodzenie, o przyczynę, o źródło.  Kiedy patrzę na obraz Uccella zastanawiam się nad inną kwestią – „ubi malum” („ubinam malum”) „gdzie zło”? Gdzie go szukać? W smoku? W rycerzu? Czy w księżniczce? I jak z nim postępować? Jeśli przychodzi z zewnątrz, z ciemności, by wyrządzić nam krzywdę  – św. Jerzy i jego włócznia podsuwają nam przykład bezkompromisowego rozwiązania. Co jednak, gdy zło czai się indziej?

Ubi malum

W chrześcijańskiej ikonografii to smok jest symbolem chaosu i zła[3]. A przedstawienie świętego Jerzego, który na białym koniu wznosi się nad potworem, by porazić go włócznią – obok Michała Archanioła strącającego szatana do otchłani i Madonny depczącej głowę węża – to chyba najpopularniejszy obraz zwycięstwa dobra nad tym, co podłe i niegodziwe.
A jednak wszystkim tym, którzy w obrazie Uccella chcieliby znaleźć motywację do walki ze złem albo odpowiedź na pytanie, a właściwie na odwieczny problem, jak sobie z nim poradzić, twórca – Paweł o przydomku Ptak, nie ułatwia sprawy. Bo jak tu rozprawiać o pokonywaniu zła, jeśli to, co miało być jego symbolem, budzi współczucie i żal, żeby nie powiedzieć - miłosierdzie? A w stosunku do rycerza, który bez litości i wahania dąży do unicestwienia potwora prowadzonego na smyczy czujemy co najmniej zakłopotanie? Czy to przykład diabelskiej przewrotności, która nas zwiodła, kiedy powinniśmy być nieugięci[4]? A może kulturowo uwarunkowany sentyment? Czy po „Granicy możliwości” Sapkowskiego, gdzie wiedźmin Geralt, Jaskier, a ostatecznie i Jennefer stają w obronie złotego smoka bo: „nie zabija się legendy” - i po smoku szczęścia Falkorze o perłowych łuskach, którego pokochało pokolenie lat osiemdziesiątych wychowane na „Niekończącej się historii”, mogłoby być inaczej? Ale przecież tolkienowski Smaug aż tak wielkiego żalu i troski w nas nie wzbudza. Musi tu zatem chodzić o coś innego. O co?
Smok na obrazie Uccella jest już poskromiony. Czyn rycerza wygląda więc nie tylko na bezsensowny, ale i okrutny. I chyba w tym leży problem. Pisze o tym w monografii poświęconej Uccellowi Stefano Borsi, który wskazuje, że na obrazie prezentowanym w londyńskiej National Gallery artysta połączył dwa chronologicznie odrębne momenty – atak świętego na smoka i prowadzenie podporządkowanej już bestii przez księżniczkę na smyczy, przez co czyn rycerza traci wiele ze swego heroizmu i staje się wręcz formą zbędnej, niepotrzebnej przemocy[5].    
Także Olga Tokarczuk w swojej powieści Podróż ludzi księgi zwraca uwagę na sznur/smycz, którym smok przywiązany jest do księżniczki (albo na którym ona go prowadzi):  „nić, która wiązała go z ręką kobiety, nie kojarzyła się z symbolem niewoli, lecz raczej z więzami posłuszeństwa, dobrowolnego oddania się i podporządkowania”[6].
Kurtyzana Weronika, bohaterka Podróży…,  oglądając obraz Uccella pyta:
 „Kto to jest? Dlaczego ona pozwala mu zabić to biedne zwierzę? Czy to święty Jerzy?”[7] I konstatuje: „Ta księżniczka nie wygląda wcale na więzioną. To ona więzi smoka. Taki smok nie mógłby nikomu zrobić krzywdy. Już raczej ten rycerz”[8]. Smoka, który został opanowany, nie trzeba zbijać.
Kwestia wypowiedziana przez Weronikę – jak zauważa Margreta Grigorova w artykule poświęconym odwołaniom do Uccella w twórczości Tokarczuk i Herlinga-Grudzińskiego -  ma być wstępem do dyskusji o władzy człowieka nad złem i odwrotnie:
„Tokarczuk pisze zdanie, które najmocniej odnosi się do brzmienia przesłań Herlinga-Grudzińskiego, związanych z twórczością malarską Uccella, że każda przemoc to orędzie Szatana: . Co koresponduje z ideami Herlinga-Grudzińskiego przeciw grzechom przemocy i zwyrodnieniom władzy, które przenikają jego twórczość”[9]. 
Nawet jeśli to, co zabijasz, to zło – ty stajesz się zabójcą. Walczyć z Imperium, którego naturą jest przemoc, to stawać się jego częścią[10], pisał w Valisie Philip K. Dick.
Czy właśnie to chce na obrazie Uccella powiedzieć rycerzowi księżniczka, kiedy czyni dłonią znaczący gest? Że nie sposób pokonać zła przemocą i agresją? Że próby pozbycia się zła przemocą rodzą jeszcze większe zło? Że mylą się zacietrzewieni i fanatyczni inkwizytorzy, którzy zło (tak chętnie widziane w innych) chcą wyplenić sami, wypalić do gołej ziemi wbrew ewangelicznej przypowieści, by pozwolić chwastom rosnąć na polu razem z pszenicą aż do czasu żniwa?[11]. Żniwa, którego nie będzie prowadził człowiek.
Ten, kto przemocą chce pokonać zło – może zostać nim owładnięty. Ale jak w takim razie poradzić sobie ze złem? Bo przecież ono jest. To także nie ulega wątpliwości.
Powróćmy więc do pytania – ubi malum? Gdzie szukać zła, aby je pokonać i jak?
We fragmencie Ewangelii według św. Marka (7, 15-23) Jezus mówi:
„Nic nie wchodzi z zewnątrz w człowieka, co mogłoby uczynić  go nieczystym; lecz co wychodzi z człowieka, to czyni człowieka nieczystym. (…) Z wnętrza bowiem, z serca ludzkiego, pochodzą złe myśli, nierząd, kradzieże, zabójstwa, cudzołóstwa, chciwość, przewrotność, wyuzdanie, zazdrość, obelgi, pycha, głupota. Całe to zło z wnętrza pochodzi i czyni człowieka nieczystym”[12].
Co zatem, gdy na pytanie ubinam malum odpowiemy nie wskazując poza, w ciemność, gdzie czają się pazury, kły i niegodziwość innych, ale na samych siebie?  Co zrobić i jak pokonać zło, jeśli jest częścią nas?

Cingulum

Wydaje się, że z obrazu Uccella odczytać można dwa sposoby przeciwstawienia się złu. Jeden z nich to droga walki. Droga rycerza, który zatopił włócznię w oku potwora. Ponieważ jednak na obrazie smok jest już poskromiony - heroiczny czyn rycerza, jego dzielność i odwaga w konfrontacji z potworem przekształcają się w figurę bezsensownej przemocy.  Zbroja wojownika nie tyle chroni go tu przed trującymi miazmatami bestii, co wydaje się impregnować na litość, zrozumienie i współczucie. Czy zamysł Uccella był świadomy?  Jest też druga droga, na której smokowi – o ile rozumieć go będziemy jako symbol tego, co złe w nas - destrukcyjnym skłonnościom i instynktom, gniewowi, nienawiści, przemocy i agresji, nakłada się cingulum. Po łacinie to pasek, pas, rzemień. A zatem złe skłonności za pomocą cingulum symbolicznie bierze się w ryzy, zaczyna nad nimi panować. To droga księżniczki – niewiasta dzielna, jak mówi Księga Przysłów: „przepasuje mocą swe biodra, umacnia swoje ramiona”[13].
Chrześcijaństwo zna wielu świętych, którzy świetnie radzili sobie ze smokami nie przemocą i agresją, ale zawierzeniem Bogu, znakiem krzyża i właśnie cingulum. Święta Radegunda, zaopatrzona w krzyż, tak długo przemawiała słowami modlitwy do wielkiego smoka zwanego Grand’Goule, który żył w wodach rzeki  Clain w okolicach Poitiers, aż ten zniknął[14]. Biskup Metzu św. Klemens wyprowadził ze swego miasta smoka Grauoilly – owinąwszy mu wężową szyję stułłą – a więc na podobieństwo cingulum, podobnie św. Marceli, biskup Paryża, „(…) wyprowadził z miasta smoka mieszkającego na cmentarzu w grobie ladacznicy”[15]. Św. Sylwester, papież, spętał łańcuchem smoka prześladującego mieszkańców miasta Fornole[16]. Na łańcuchu prowadzi smoka święta Małgorzata z barokowego obrazu Johanna Heinricha Kynasta z kościoła pw. Chrystusa Króla w Nowym Świętowie. W „Żywotach Świętych Pańskich na wszystkie dni” roku tak opisane jest spotkanie Małgorzaty z bestią: „Podanie mówi, iż opadł ją w podziemiu więziennem kusiciel w przerażającej postaci smoka ognistego i sycząc rzucił się na nią, jakby ją chciał pożreć; ale bohaterka chrześcijańska spojrzała na niego z uśmiechem, przeżegnała się i ze słowami Psalmisty w ustach: <Po żmii i po bazyliszku chodzić będziesz> (Ps. 90) śmiało stawiła nogę na karku potwora. Smok skręcił się w kłębek i skomląc zniknął, poczem dziwna światłość ogarnęła celę więzienną”[17].
I wreszcie święta Marta. Opowieść o tej świętej jest tu szczególnie istotna, ponieważ  występują w niej wątki korespondujące z tymi, które znajdziemy w legendzie o walce świętego Jerzego ze smokiem. Marta z Betanii, która po śmierci Chrystusa razem z Marią Magdaleną i Łazarzem opuściła Ziemię Świętą i schroniła się na wybrzeżu prowansalskim, miała – zgodnie z podaniem - uwolnić mieszkańców miasta prześladowanego przez bestię „większą od wołu, dłuższą od konia, mającą wężowy ogon, łeb lwa z twarzą starego człowieka i rogami, a zęby ostre jak miecze”[18]. Bestia nazywała się Tarasque. „(…) trzymając w  jednej ręce krzyż, święta pokropiła potwora wodą święconą, owinęła szarfą jej kark i oswojoną wprowadziła do miasta, lecz przerażeni mieszkańcy natychmiast bestię rozsiekli. Napomnieni przez Martę przyjęli z jej rąk chrzest, a jako ekspiację za swój gwałtowny czyn nazwali swe miasto Tarascon i umieścili Tarasque w herbie”[19].

Smok i święty Jerzy

Ze świętym Jerzym i smokiem jest nieco inaczej. Smok nie przynależy bowiem - niejako istotowo – do tego świętego. Marian Plezia, redaktor polskiego wydania Złotej legendy - średniowiecznego zbioru żywotów świętych z połowy XIII wieku autorstwa dominikanina Jakuba de Voragine, we wprowadzeniu do Legendy na dzień świętego Jerzego pisze:
„Wyobrażenie św. Jerzego walczącego ze smokiem jest dla nas tak naturalne i potoczne, że nieomal nie umiemy w myśli rozdzielić jednego od drugiego.  A tymczasem pierwotna legenda o św. Jerzym, niezmiernie popularna zarówno we Wschodnim, jak i Zachodnim Kościele (…) nie znała jeszcze motywu smoka. Pojawia się on po raz pierwszy z początkiem XII w., a dopiero uwzględnienie go w Złotej legendzie nadało mu tę szeroką popularność, jaką cieszył się następnie (…). Motyw sam zapożyczony został [nie wiemy, jakimi drogami] z mitów greckich, a mianowicie z mitu o Perseuszu, który również ocalił od pożarcia przez smoka królewnę Andromedę. Na związek tych dwu legend wskazuje poza ich uderzającym podobieństwem także to, że uratowana królewna jest zarówno w jednym, jak i w drugim przypadku córką króla afrykańskiego. Dopiero po historii ze smokiem, która w bardzo znamienny sposób nie wiąże się zupełnie z resztą opowiadania, referuje Jakub de Voragine pierwotny zrąb starej legendy o trybunie wojskowym Jerzym, umęczonym za cesarza Dioklecjana [w. III/IV] (…) Kult św. Jerzego, jako patrona rycerstwa rozszerzył się bardzo w epoce wypraw krzyżowych i rozkwitu porządku feudalnego [w. XII – XIII]. Nawiązuje do tego znane opowiadanie o jego ukazaniu się przy szturmie i zdobyciu Jerozolimy w r. 1099.”[20].  Święty Jerzy miał również walczyć ramię w ramię z krzyżowcami w 1177 roku w bitwie pod zamkiem Montgisard niedaleko Ramli, kiedy to wojska pod wodzą Baldwina IV – króla trędowatego odniosły zwycięstwo nad przeważającymi siłami sułtana Saladyna. O smoku nie było wtedy chyba jeszcze w ogóle mowy. Bo i po co? Pojawił się dopiero, kiedy krzyżowcy wrócili do domu.
Przywołajmy fragment Złotej legendy poświęcony walce świętego z potworem:
„Jerzy, trybun wojskowy rodem z Kapadocji, przybył ł pewnego razu do prowincji Libii, do miasta zwanego Silena. W pobliżu tego miasta było jezioro na kształt morza, w którym miał siedzibę okropny smok. Smok (…) podchodząc pod mury miasta zarażał wszytko swoim oddechem. Mieszkańcy zatem musieli mu codziennie dawać dwie owce, aby uspokoić jego wściekłość (…) Kiedy wreszcie zabrakło już niemal owiec (…) za ogólną zgodą zaczęto mu dawać jedną owcę i jednego człowieka. Dawano tedy synów i córki wszystkich obywateli (…) razu pewnego los padł na jedyną córkę króla przeznaczając ją na pożarcie smokowi. Wtedy król pogrążony w rozpaczy rzekł: Weźcie złoto i srebro, i połowę mego królestwa, a zwolnijcie moją córkę (…). Lecz lud odparł mu z oburzeniem: Ty sam, królu, ustanowiłeś to prawo, a teraz, gdy nie żyją wszystkie nasze dzieci, chcesz ratować własną córkę? (…) Król widząc, że nie potrafi córki ocalić, przyodział ją w szaty królewskie (…).  Wówczas ona padła do nóg ojca prosząc, by ją pobłogosławił, a skoro ze łzami  dał jej swoje błogosławieństwo,  poszła ku jezioru. Św. Jerzy, który właśnie przechodził tamtędy, zobaczył ją płaczącą i zapytał, o co idzie. (…) gdy ona wszystko mu opowiedziała, rzekł: Nie bój się, dziewczyno, bo ja w imię Chrystusa cię obronię (…). Jerzy wsiadł na konia i przeżegnawszy się odważnie uderzył na zbliżającego się doń smoka, a zawinąwszy silnie włócznią i polecając się Bogu, zranił go ciężko, obalił na ziemię i rzekł do panny: Zarzuć bez obawy twój pasek na szyję smoka, dziewczyno. A gdy to uczyniła, smok poszedł za nią jak najłagodniejszy pies. Tak zaprowadzili go do miasta, a ludzie na ten widok zaczęli uciekać na wyżej położone miejsca i mury (…). Ale św. Jerzy skinął na nich mówiąc: Nie bójcie się, bo Pan na to przysłał mnie do was, abym was uwolnił od plagi smoka. Uwierzcie tylko w Chrystusa i niechaj każdy się ochrzci, a ja tego smoka zabiję. Wówczas król ochrzcił się wraz z całym ludem, a św. Jerzy wydobył miecz z pochwy, zbił smoka i kazał go wynieść poza miasto”[21] .
W opowieści o walce świętego ze smokiem wydają się nakładać i interferować dwie tradycje – walki i ta związana z cingulum. Smok pada tu ofiarą wojującego obrazu chrześcijaństwa, który wydało społeczeństwo feudalne. Bo czy byłoby możliwe, by Jerzy – patron krzyżowców i europejskiego rycerstwa pozwolił smokowi – czyli złu - ujść cało? Silnie zmilitaryzowany kontekst, fakt realnie toczonej walki sprzyjały odsunięciu na drugi plan motywu cingulum i powiązanej z nim idei, że zło należy trzymać w ryzach, ale unicestwić go nie sposób. Trudno też za prawdziwie chrześcijański uznać wątek wykorzystania poskromionego smoka, który szedł za królewną „jak najłagodniejszy pies”, jako „straszaka”, by zmusić mieszkańców Sirene do przyjęcia chrztu.  Wydaje się on odwróceniem motywu z legendy o św. Marcie, która gani mieszkańców za zabójstwo wziętego w ryzy potwora. Co ciekawe, w przypisie do angielskiej wersji legendy o świętym Jerzym, pochodzącej z około 1400 roku, opublikowanej w ramach Robbins Library Digital Projects na stronie Uniwersytetu w Rochester, pojawia się informacja, że w najstarszej łacińskiej wersji legendy, w której obecny jest motyw walki ze smokiem, św. Jerzy prosi królewnę o wstążkę, którą ma ona związane włosy i ją wykorzystuje jako smycz. W przypisie zawarta jest też sugestia, że zamiana wstążki na cingulum, dokonana przez autora Złotej Legendy, miała na celu upodobnienie walki św. Jerzego ze smokiem do opowieści o poskromieniu smoka przez św. Martę[22]. 
Powróćmy do obrazu Uccella. W świetle Złotej legendy interpretacja Tokarczuk o smoku złączonym z księżniczką „więzami posłuszeństwa” okazuje się jak najbardziej słuszna. Ale relacja  smoka i księżniczki – przynajmniej na obrazie Uccella, wydaje się jeszcze bardziej intrygująca.

Smok i księżniczka

W niektórych mitach, jak zwracał uwagę Carl Gustaw Jung, bohater pokonujący smoka jest w wyjątkowy sposób złączony z bestią – ma podobną do niej naturę[23].  Na obrazie Uccella to nie smok i święty Jerzy, ale smok i księżniczka wydają się mieć coś wspólnego. 
Kiedy przyjrzeć się uważnie barwnym okręgom umieszczonym symetrycznie na skrzydłach smoka można zauważyć, że mają takie same kolory, jak kolory sukni księżniczki. Co więcej, widoczny niewielki fragment wewnętrznej strony jej wierzchniej, różowej szaty ma zielony kolor – dokładnie taki, jak skóra smoka.








I rycerz i księżniczka są złączeni ze smokiem – ona luźną smyczą, on – włócznią. Nie uwolnimy się od zła, które jest częścią nas. Ci, którzy chcą unicestwić własne zło – będą z nim sprzężeni bólem i cierpieniem, ale się od niego nie uwolnią. Ci, którzy własne zło wezmą na cingulum, którzy je oswoją, którzy się go nie wyprą – pozostaną w spokoju. Przyznać się do swojego zła, do swoich słabości, do sfery popędowej, do wszystkiego, co niskie i niegodne, a co jest częścią nas – to punkt wyjścia do tego, aby je poskromić, aby nad nim pracować. Tego, co popędowe, wyplenić się nie da. Ale można je sublimować – temu przecież służyć miała kultura, rozumiana nie jako przeciwstawna naturze, ale powołana do jej uprawy i uświęcenia - uszlachetnienia tego, co prymitywne i instynktowne, a co zanegowane może stać się destruktywne i niszczące.
W ujęciu psychoanalitycznym to, co nieświadome i popędowe, choć potencjalnie groźne i niszczące - jest też tym, co w nas najbardziej żywotne, zapładniające – w nieświadomości ma się kryć źródło mocy twórczych. Współczesna psychologia uczy, że także trudne emocje – takie jak gniew czy złość – są potrzebne. Kolory na skrzydłach smoka i sukni księżniczki są piękne – to kolory życia. Nic nie jest złe na początku.
Właśnie dlatego, że nie chce unicestwić smoka, to księżniczka jest tą, która go poskramia. Gdyby sięgnąć po wypracowaną przez Junga nomenklaturę – mogłaby ona reprezentować pełnię, osobowość zintegrowaną – jest fascynująca, wibruje kolorem, złe instynkty – swojego smoka - ma pod kontrolą.
To po jej stronie obrazu – mimo, że tuż obok stoi przerażający potwór, który w dodatku broczy krwią i otwiera pysk w ryku bólu – panuje spokój.  Księżniczka wręcz emanuje spokojem.

Rycerz
            A rycerz? Inaczej niż księżniczka ubrana w luźną, nie krępującą ruchów suknię – cały jest sztywny i kanciasty. Rycerz jest tym, który nie przeżywa – zakuł się w zbroję i odciął od swojego ciała, od tego, co czuje. Dlatego tak łatwo zadaje ból -  ponieważ sam zabronił sobie go odczuwać. Skupiony na włóczni i unicestwieniu potwora, niczego innego nie dostrzega. Za nim kłębi się coś ciemnego.           




                                                    
To ciemne zarysy lekko skubizowanych koron drzew, które płynnie stapiają się z kłębiastymi kształtami  chmur i wydają się pęcznieć za plecami jeźdźca jak gniew, który za chwilę ogarnie go i pochłonie. Nad nim - nocne niebo, któremu patronuje księżyc – tuż po nowiu, mający kształt rogów. Wrażenie oniryczności całej sceny jeszcze potęguje pochylona twarz jeźdźca z na wpół przymkniętymi oczami. Wygląda prawie, jakby spał. Czy to sen księżniczki? Czy może rycerza? A zresztą – czy to aby na pewno rycerz?

Księżniczka i rycerz?



Zawsze dziwiło minie, że święty Jerzy na obrazie Uccella jest taki młody, że ma tak delikatną, zupełnie niemęską twarz – właściwie jest to twarz tak subtelna, że może uchodzić za kobiecą. I tak docieramy do jeszcze jednej interpretacji, jaką chciałabym zaproponować. Interpretacji w duchu psychologii analitycznej:
obraz Paola Uccella przedstawia – pod powierzchnią motywu z legendy o świętym – trzy postaci kobiecości i bierze na warsztat kobiecą agresywność, popędowość, splątaną sferę emocji.
Skąd odczytanie obrazu w trybie feminium?
Tylko ze względu na poszlaki i luźne skojarzenia:
- olbrzymia, dominująca nad całym obrazem i postaciami grota – symbol ewidentnie żeński i chtoniczny
- motyw smoka – potwornej matki. Pierwszy smok – babilońska Tiamat – był rodzaju żeńskiego.  Smok – jak pisze Jung – „(…) w mitologii jest symbolem matki. Motyw ten spotyka się na całym świecie, potwora określa się mianem smoka – matki. Smoczyca pochłania dziecko, wsysa je  z powrotem po urodzeniu. (…) Ta przerażająca matka to sakrophaga, pożeraczka ryb; w innej postaci występuje jako matuta, matka zmarłych. To bogini śmierci.”[24]
- Uccello maluje obraz około 1470 roku. Joanna d’Arc zostaje spalona na stosie w 1431 roku. Obraz kobiety – rycerza, kobiety rezygnującej ze swojej kobiecości musiał być w tym czasie niezwykle żywy w wyobraźni współczesnych, skoro do dziś obecny jest w naszej;  
- podobieństwo rysów twarzy rycerza i księżniczki. Obydwoje mają wypukłe czoła – czoło Jerzego chroni hełm o charakterystycznym kształcie. Wypukłe czoło, które kobiety odsłaniały, było jednym z wyznaczników kobiecego piękna u schyłku gotyku i początku quattrocenta. Nic mi nie wiadomo, by cecha ta wpisana była także w ówczesny kanon męskiej atrakcyjności.      



    
W interpretacji psychoanalitycznej obraz może prezentować rozszczepienie – smok, rycerz i księżniczka to jedna i ta sama osoba – a dokładnie trzy jej wersje, które na płaszczyźnie malowidła wykraczają poza linearny porządek czasu. To równocześnie wizualizacja tego, co kobieta może zrobić ze swoją agresją. Albo co agresja może zrobić z nią.   

Smoczyca



              Nie spotkaliście nigdy kobiety – smoka? Zatruwającej atmosferę i otoczenie swoim jadem, niechęcią i złością? Kobiety opanowanej przez nienawiść i agresję tak, że jest wobec nich równie bezsilna, jak smok z obrazu Uccella pozbawiony łap? Potwór bez przednich łap nie utrzymuje równowagi, jest niestabilny, zachwiany. I bezbronny. Taka jest – mimo całej swojej złości i okropieństwa, które ją rozdyma – kobieta - smok. Bo agresję zwraca głównie przeciw sobie, ta agresja sprawia, że potwornieje coraz bardziej.

Kobieta - rycerz



Teraz kobieta – rycerz. Nie chce stać się potworną matką, więc razem z destrukcyjnym aspektem kobiecości wyrzeka się jej całej. Kobiecość, emocjonalność, rozchwianie – potworna sprawa. Kobiecość to też – zgodnie ze stereotypem, ale i uwarunkowaniami fizycznymi - podatność na zranienie, delikatność, wrażliwość. Kobiety zazwyczaj nie gwałcą. Joanna d’Arc w więzieniu przywdziewa ponownie strój męski, aby chronić się przed seksualną napaścią strażników. Kobieta zakuta w męską zbroję, odcięta od emocji i ciała – przejmuje męską formę agresji – zimnej, na dystans, obojętnej. Po zbroi spłyną krew czy łzy – nie pozostawiając śladu. A ona będzie kłuć włócznią smoka nie potrafiąc zrozumieć, że nie da się go unicestwić. Bo smok jest częścią nas. Dopóki tego nie pojmie, będzie spać, pogrążona w letargu, a kolory na skrzydłach smoka będą blakły. I tylko powietrze wokół będzie coraz bardziej gęstnieć.
Kiedy kobieta - rycerz podniesie wzrok, przestanie wpatrywać się we włócznię – zrezygnuje z zasady dystansu i separacji – stanie się księżniczką.

Księżniczka


Myślicie, że księżniczkę łatwo zranić i zaatakować? Przecież tuż przy niej kroczy poddany jej smok. I ten smok – instynkty, popędowa siła, gniew – będą na jej usługi, gdy będzie ich potrzebować, ale nią nie owładną. Ta XV - wieczna Daenerys Targaryen może być matką smoków, ale nigdy nie stanie się smoczycą.  Z bożą pomocą księżniczka wzięła na cingulum to, w co nas pierwotne i zwierzęce. Jej suknia lśni kolorami życia.


Bibliografia:
Biblia Tysiąclecia, Wydawnictwo Pallotinum, Poznań – Warszawa 1980.
Dick Philip K., Valis, tłum. Lech Jęczmyk, Rebis, Poznań  1994.
Dwa oblicza smoka. Katalog wystawy. Tom II: Eseje, Zamek Królewski na Wawelu, Kraków 2015.
de Voragine Jakub, Złota legenda. Wybór, tłum. Janina Pleziowa, red. Marian Plezia, Instytut Wydawniczy PAX, Warszawa 1983.
Jung Carl Gustaw, Podstawy psychologii analitycznej. Wykłady Tavistockie, tłum. Robert Reszke,  Wydawnictwo WROTA, Warszawa 1995.
Tokarczuk Olga, Podróż ludzi księgi, Warszawa 1998.
Sapkowski Andrzej, Wieża Jaskółki, superNOWA Warszawa 2001.

Netografia:
Edukacja - Św. Jerzy z klasą, Wirtualne Muzeum Drzeworytów Ludowych, Muzeum Etnograficzne Seweryna Udzieli.  Źródło: http://www.drzeworyty.pl/edukacja-swiety-jerzy-z-klasa.html [dostęp: 07.08.17]

Grigorova Margreta, Legenda – obraz – apokryf. Przesłania Paola Uccella w utworach. Gustawa Herlinga-Grudzińskiego i Olgi Tokarczuk. Źródło: http://www.swiatislowo.ath.bielsko.pl/sis16/10.grigorova-legenda_obraz_apokryf.pdf [dostęp: 07.08.17]                              

Święty Jerzy. Patron walki duchowej. Źródło: http://www.integrum-home.pl/inspiracje2.htm [dostęp: 08.08.17]

St. George and the Dragon in the South English Legendary (East Midland Revision, c. 1400), red. E. Gordon Whatley, Anne B. Thompson, Robert K. Upchurch.  Źródło: http://d.lib.rochester.edu/teams/text/whatley-saints-lives-in-middle-english-collections-st-george-and-the-dragon-in-the-south-english-legendary  [dostęp: 08.08.17]

Ks. Piotr Skarga, o. Prokop Leszczyński, o. Otto Bitschnau, Żywoty Świętych Pańskich na wszystkie dnie roku, Karol Miarka, Mikołów — Warszawa 1910. Źródło: https://pl.wikisource.org/wiki/%C5%BBywoty_%C5%9Awi%C4%99tych_Pa%C5%84skich_na_wszystkie_dnie_roku/Lipiec/ca%C5%82o%C5%9B%C4%87 [dostęp: 08.08.17]

Wikipedia: Cingulum. Źródło: https://pl.wikipedia.org/wiki/Cingulum [dostęp: 08.08.17]





[1] Obecnie obraz Paola Uccella oglądać można w National Gallery of London  – i na stronie internetowej galerii: https://www.nationalgallery.org.uk/paintings/paolo-uccello-saint-george-and-the-dragon. Wcześniejsze, mniej dramatyczne - jak pisze Stefano Borsi w monografii poświęconej Uccellowi – przedstawienie walki świętego ze smokiem, powstałe ok. 1430-35 r., znajduje się w Musée Jacquemart-André w Paryżu. Borsi wskazuje na fascynację Uccella legendą o św. Jerzym – miał wciąż powracać do motywu uwalniania księżniczki więzionej przez potwora.  (por. Stefano Borsi, Paolo Uccello. English version, Giunti Editore, Firenze 1998, s. 45. Źródło: Google books https://books.google.pl/books?id=xJ0l8_PuFBAC&pg=PA39&lpg=PA39&dq=paolo+uccello+quattrocento&source=bl&ots=4OpeSiGd66&sig=ZsKzaeOeFlMum29LULwnFeOvU0k&hl=pl&sa=X&ved=0ahUKEwjQhsuu3fnVAhWkK5oKHVAcD4UQ6AEIVDAJ#v=onepage&q=paolo%20uccello%20quattrocento&f=false  [dostęp: 07.08.17]
[2] Por. Margreta Grigorova, Legenda – obraz – apokryf. Przesłania Paola Uccella w utworach. Gustawa Herlinga-Grudzińskiego i Olgi Tokarczuk, s. 130. http://www.swiatislowo.ath.bielsko.pl/sis16/10.grigorova-legenda_obraz_apokryf.pdf [dostęp: 07.08.17]
[3] O symbolicznym znaczeniu smoka w Biblii i chrześcijaństwie, a także o postaci samego świętego więcej na stronie Muzeum Etnograficznego w Krakowie http://www.drzeworyty.pl/edukacja-swiety-jerzy-z-klasa.html [dostęp: 07.08.17]

[4] W opisie ikony, do którego link poniżej znaleźć można następujący fragment dotyczący smoka-szatana: „Smok wychodzący z jaskini przedstawia szatana. Jest to wróg, który poprzez kłamstwo i zastraszanie próbuje ściągnąć człowieka do swego królestwa śmierci i rozpaczy. Smok ma "miłą", jakby niewinną główkę kaczki, "udaje" w ten sposób dobroć i łagodność Boga. Prawdziwe jego intencje ujawniają ostre czarne pazury”. Źródło: http://www.integrum-home.pl/inspiracje2.htm. [dostęp: 08.08.17]
[5] „The picture of London revels (…) that Paolo Uccello rejoined in a secquence two chronoligically distinct events: the saints attack on the dragon and the tamed dragon following around the princess who  has it on a leash. By so doing the heroic actions loses most of its meaning and seems almost superfluous, a sort of unnecessary violence.” Stefano Borsi, Paolo Uccello. English version, Giunti Editore, Firenze 1998, s. 45. Źródło: Google bookshttps://books.google.pl/books?id=xJ0l8_PuFBAC&printsec=frontcover&dq=inauthor:%22Stefano+Borsi%22&hl=pl&sa=X&ved=0ahUKEwihqPj125PWAhVlYZoKHeLmCocQ6AEIJzAA#v=onepage&q&f= [dostęp: 07.08.17]
[6] Olga Tokarczuk, Podróż ludzi księgi, Warszawa 1998, s. 39.
[7] Olga Tokarczuk, Podróż ludzi księgi, s. 40.
[8] Olga Tokarczuk, Podróż ludzi księgi…, s. 40.
[9] Margreta Grigorova, Legenda – obraz – apokryf…, s. 132.
[10] Por. Philip K. Dick, Valis, tłum. Lech Jęczmyk, Rebis, Poznań  1994, s. 135.
[11] Por. Ewangelia wg. św. Mateusza 13,24-43 w: Biblia Tysiąclecia, Wydawnictwo Pallotinum, Poznań – Warszawa 1980, s. 1139.
[12] Ewangelia wg. św. Marka, 7, 15-23 w: Biblia Tysiąclecia, Wydawnictwo Pallotinum, Poznań – Warszawa 1980, s. 1166.
[13] Księga Przysłów 31,17 w: Biblia Tysiąclecia, Wydawnictwo Pallotinum, Poznań – Warszawa 1980, s. 733. Cingulum to dziś także nazwa elementu stroju liturgicznego. Służy do przewiązania w pasie alby lub habitu. Pas symbolizuje moc i łaskę Bożą, w którą odziani są chrześcijanie stający do służby Bożej. Dawniej cingulum było szerokim pasem ozdobionym haftem. Wraz z początkiem używania w roli cingulum sznurka pojawiła się symbolika wstrzemięźliwości i panowania nad pożądliwościami cielesnymi. Sznur jest także znakiem pracy w służbie Bożej i posłuszeństwa. Źródło: https://pl.wikipedia.org/wiki/Cingulum [dostęp: 08.08.17]
[14] Por. Tomasz Węcławowicz, Róża Godula-Węcławowicz, Miasta prześladowane przez smoki, w: Dwa oblicza smoka. Katalog wystawy. Tom II: Eseje, Zamek Królewski na Wawelu, Kraków 2015, s. 27.
[15] Tomasz Węcławowicz, Róża Godula-Węcławowicz, Miasta prześladowane przez smoki, s. 29.
[16] Por. Tomasz Węcławowicz, Róża Godula-Węcławowicz, Miasta prześladowane przez smoki, s. 29.
[17] Ks. Piotr Skarga, o. Prokop Leszczyński, o. Otto Bitschnau, Żywoty Świętych Pańskich na wszystkie dnie roku, Karol Miarka, Mikołów — Warszawa 1910. Źródło: https://pl.wikisource.org/wiki/%C5%BBywoty_%C5%9Awi%C4%99tych_Pa%C5%84skich_na_wszystkie_dnie_roku/Lipiec/ca%C5%82o%C5%9B%C4%87
[18] Por. Tomasz Węcławowicz, Róża Godula-Węcławowicz, Miasta prześladowane przez smoki, s. 29.  
[19] Tomasz Węcławowicz, Róża Godula-Węcławowicz, Miasta prześladowane przez smoki, s. 27-29.
[20] Jakub de Voragine, Złota legenda. Wybór, tłum. Janina Pleziowa, red. Marian Plezia, Instytut Wydawniczy PAX, Warszawa 1983, s. 209.  
[21] Jakub de Voragine, Złota legenda. Wybór, s. 207 -208.
[22] St. George and the Dragon in the South English Legendary (East Midland Revision, c. 1400), red. E. Gordon Whatley, Anne B. Thompson, Robert K. Upchurch.  Źródło: http://d.lib.rochester.edu/teams/text/whatley-saints-lives-in-middle-english-collections-st-george-and-the-dragon-in-the-south-english-legendary  [dostęp: 08.08.17]
[23]W niektórych mitach można się (…) natknąć na interesującą wersję, podług której herosa wiąże ze smokiem nie tylko wrogość. Przeciwnie, istnieją przesłanki, by przyjąć, że sam heros jest smokiem. W mitologii skandynawskiej na przykład bohatera rozpoznaje się w ten sposób, ze ma on oczy węża. Bohater ma oczy węża, bo sam jest wężem. (…) Dusze herosów po śmierci ukazują się w postaci węży.”  Carl Gustaw Jung, Podstawy psychologii analitycznej. Wykłady Tavistockie, tłum. Robert Reszke,  Wydawnictwo WROTA, Warszawa 1995, s. 118. 
[24] Carl Gustaw Jung, Podstawy psychologii analitycznej. Wykłady Tavistockie…, s. 117-118. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz